sobota, 27 czerwca

Wspomnienia i refleksje z okresu II wojny światowej

Wspomnienia i refleksje z okresu  II wojny światowej w Rejonie Radziemic

  Druga  wojna światowa  w  rejonie Radziemic. Autor: Zbigniew Pałetko, ISBN 978-83-916634-0-0, Wydanie I, Radziemice 2013r. stron 222; format: 22 x 16 cm; okładka miękka.

Pracę poświęcam wszystkim, znanym i bezimiennym partyzantom z okresu okupacji niemieckiej i lat powojennych, którzy walczyli w Rejonie Radziemic, o ten maleńki kawałek ziemi rodzinnej, o Polskę wolną i niepodległą…          Zbigniew Pałetko

W czasie trwania wojny w strachu żyją  wszyscy:  ♦ agresorzy ♦ okupowani, ♦ żołnierze od szeregowych po generałów, ♦ bezbronna ludność cywilna. Każdy jest zagrożony. Nikt nie zna swego losu.  Narastają problemy codziennego życia: czy nie będzie bombardowania czy też strzelaniny. Śmierć wielu ludzi przerasta.  Kiedy jest wojna, nie da się o śmierci nie myśleć. Pojawia się strach o to, co dla człowieka najdroższe, najcenniejsze, o rodzinę i najbliższych o dach nad głową. Również i o losy Ojczyzny.  

Na przełomie lat 1938 i 1939 dla każdego Polaka było rzeczą oczywistą,     że wojna z Niemcami hitlerowskimi jest nieunikniona. W dniu 22 marca 1939 roku włączono Kłajpedę do III Rzeszy, port należący do Litwy. Rozszerzała się agresja oraz propaganda haseł nazistowskich Lebensraumprzestrzeń życiowa. Od drugiej połowy 1938 roku świat szybko zmierzał ku nowej wojnie. Jak wszyscy Polacy, tak i Radziemiczanie rozumieli grozę kolejnej wojny. Byli gotowi ponieść największe ofiary w obronie niepodległości Polski. Dali tego dowody walcząc jako partyzanci, którzy w okresie przeszło pięciu lat okupacji niemieckiej, podejmowali nierówną walkę z najeźdźcą hitlerowskim, aż do chwili osiągnięcia pełnego zwycięstwa. Atak wojsk niemieckich na Polskę został poprzedzony układem z dnia 23 sierpnia 1939 roku, między Niemcami a ZSRR. Był to tzw. Pakt Ribbentrop – Mołotow. Dyplomacja niemiecka i sowiecka, za plecami państw zachodnich podpisały pakt o nieagresji. W tajnym protokole ustalają plan IV rozbioru terytorium Polski.

W dniu 1 września 1939 roku, niespodziewanym atakiem wojsk niemieckich i 17 września wojsk sowieckich na polskie miasta i wioski, rozpoczęła się   II wojna światowa

Kiedy nad Radziemicami, na firmamencie nieba w dniu 1 września 1939 roku pojawiły się samoloty niemieckie, a były one czarne i ze swastyką, mieszkańcy wiedzieli dobrze, że to początek wojny. Tego dnia poranek zapowiadał słoneczny, piękny dzień. Dolina Radziemicka pokryta była poranną mgłą. Od strony Miechowa nad Radziemicami przyleciało kilka złowrogich, niemieckich samolotów na niskiej wysokości. Odgłosy wybuchów bomb lotniczych oraz komunikaty radiowe potwierdziły, że Niemcy rozpoczęły wojnę. Pierwsze walki z niemieckim najeźdźcą miały miejsce 4 września. Bombardowane były: Miechów, Słomniki, Kazimierza Wielka. Miejscowości te były bombardowane kilkakrotnie. W sklepach zabrakło żywności.

               Od pierwszego dnia wojny ludność z zachodnich terenów polski, masowo uciekała. Wszystkimi drogami i ścieżkami szły kolumny ludzi pieszo, na rowerach, wozach konnych. Uciekali z zachodu na wschód, aby nie dostać się w ręce najeźdźców. Przez Radziemice największe nasilenie uciekinierów było w dniach od 2 do  5 września 1939 roku. Wrzesień był suchy i ciepły. Każda droga była dogodna. Wielu z nich pytało  o drogę na Pinczów. Między uciekinierami były kobiety i dzieci. Zmęczeni, z odciskami na nogach, przechodząc przez wieś siadali pod drzewami prosząc o kawałek chleba, o wodę, o mleko dla dzieci, o owoce z sadu. Po krótkim odpoczynku i posiłku szli dalej.

 W Kronice Szkolnej w Radziemicach, kronikarz napisał następujące słowa: (…)Przez Radziemice przechodzi cała masa ludności. Słomniki zostały zajęte przez wojska niemieckie w dniu 6 września wieczorem, zaś Proszowice rankiem dnia 7 września. Przez Radziemice żadne oddziały wojskowe nie przechodziły[1].  Przygnębiający nastrój, jaki wówczas panował wśród uciekinierów spowodował, że psychoza ucieczki udzieliła się również i mieszkańcom Radziemic. Widok wielkiego pożaru miasteczka Skały przyspieszył przygotowania do opuszczenia Radziemic. Trzy konne wozy własności majątku Edwarda Kleszczyńskiego z ludźmi, opuściły  Radziemice. Jednym wozem powoził Stanisław Małysa s. Wawrzyńca, drugim Franciszek Miśkiewicz. Trzecim wozem powoził Adam Małysa. Na jego wozie siedzieli: wójt – Ziętek Jan z Przemęczan, kierownik mleczarni Stefan Podsiadło z rodziną, Józef Borek  z Radziemic oraz pewien o nieznanym nazwisku starszy wiekiem mężczyzna. Był to prawdopodobnie emerytowany generał, który przybył do Radziemic z Krakowa, sądząc, że tu będzie bezpiecznie. Przed wozami konnymi jechał samochód osobowy, którym kierował Stanisław Skąpski wraz ze swoją rodziną z żoną i córką. Skąpski był zarządcą majątku ziemskiego Edwarda Kleszczyńskiego w Radziemicach. Uciekali przed wojskiem niemieckim i działaniami wojennymi za Nidę. Przyjechali do Wiślicy, gdzie okazało się, że i tu jest niebezpiecznie. Z Wiślicy skierowali się na most na Wiśle w Nowym Korczynie. Dojechali pod Dębicę, gdzie oddziały niemieckie ich wyprzedziły. Dalsza ucieczka nie miała więc sensu. Zawrócili do domu. Powrotna droga wiodła przez Kazimierzę Wielką. Czynnikiem, który powodował ucieczkę z ziem zachodnich jak również  i mieszkańców Radziemic, były rozgłaszane wiadomości, że wojska niemieckie mordują w bestialski sposób ludność cywilną[2]. W pierwszych dniach wojny samoloty niemieckie bombardowały Tunel, Charsznicę, Miechów, Słomniki. Tunel stanowił bardzo ważny punkt strategiczny. Jego zbombardowanie sparaliżowało połączenie kolejowe południa Polski z Warszawą i Śląskiem. Działaniami wojennymi Radziemice i okoliczne miejscowości nie były objęte.

Nocą z 6 na 7 września pod Proszowicami i Klimontowem toczyły się ciężkie walki, w których zginęło 123 żołnierzy polskich. Wojsko niemieckie pod Proszowice podeszło szosą od strony Słomnik. Mieszkańcy z Dodowa widzieli jak szosą, w nocy z 6 na 7 września, od Słomnik ku Proszowicom przemieszczały się niemieckie samochody (…) jakoby rzeka światła płynęła szosą [3].

W pierwszych dniach wojny, 5 września 1939 roku przyjechali do Radziemic polscy żołnierze – saperzy i wysadzili drewniany most znajdujący się na rzece Ścieklec, prowadzący w kierunku Woli Gruszowskiej. Wybuch słychać było aż w Ibramowicach. Początkowo ludzie przemieszczali się na drugą stronę Ścieklca przejeżdżając przez rzekę wpław. Przejazd przez rzekę był bardzo utrudniony, ze względu na grząskie dno. Podkładano klocki, deski, aby tylko przejechać wozem konnym z towarem i ziemiopłodami. W 1941 roku, w lecie został wybudowany z polecenia władz gminnych drewniany, prowizoryczny most. Obecny betonowy most wybudowany został w 1950 roku[4].  Począwszy od dnia 21 maja 1941 roku mieszkańcy Radziemic udawali się do Zarządu Gminnego w Łętkowicach, powiat Miechów, aby odebrać zaświadczenie zastępujące dowód osobisty, jakże niezbędny w czasie okupacji niemieckiej. Polska pogrążyła się w najtragiczniejszej niewoli politycznej, w okrutnym ucisku ekonomicznym i prześladowań ze strony niemieckiego okupanta. Naród Polski doznał największego wstrząsu w swojej tysiącletniej historii. Zagrożone zostało biologiczne istnienie narodu. Odzyskana niedawno po 123 latach niewoli niepodległość znowu znalazła się pod znakiem zapytania. Polała się krew na Polskiej Ziemi, zabarwiły się wody     w Bałtyku. Nasz Kraj, jak Polska długa i szeroka z rąk niemieckiego okupanta powstały pożogi, mordy i cierpienia. Polski żołnierz bronił Ojczyznę dzielnie, nie szczędząc krwi, cierpień i największego poświęcenia. Wiedział, że wolność z ludzkiej kropli krwi wyrasta. Ginęli najlepsi synowie, a ci, którzy nie złożyli życia w ofierze, wyparci przemocą przez z nienawidzonego wroga, opuścili własną ziemie idąc na tułaczkę. Okupacja niemiecka Radziemic i okolicznych miejscowości trwała do 15 stycznia 1945 roku. Była to straszna okupacja, pełna germańskiego barbarzyństwa, ludobójstwa i pożogi. Dziś, po latach oceniając ten patriotyczny zryw do walki z wrogiem, trzeba stwierdzić, że wieś polska stanęła i tym razem na najwyższym poziomie. W obliczu społecznej krzywdy  i z patriotycznego obowiązku mieszkańcy wsi samorzutnie z własnej woli, nie pytając nawet, jakie będzie przyszłe oblicze Polski, stanęli do walki z Niemcem, schodząc do podziemia, tworząc różne organizacje. Obok syna i córki stojących z bronią w pierwszym szeregu, w drugich szeregach stawali rodzice, ojciec i matka gotowi zawsze nakarmić i utulić ranę sercu zadaną. Wszyscy gotowi byli oddać wszystko, choćby przyszło  im dać za wolną i niepodległą Polskę nawet najwyższą cenę – cenę własnego życia. Duża była to armia mieszkańców rejonu Radziemic, działająca w cywilnych formacjach ruchu oporu, czynnie wspierająca zbrojną działalność partyzancką. Udzielano walczącym partyzantom pomocy materialnej, schronienia dla rannych, dostarczanie żywności, podwód, zapewnienia noclegów, punktów kontaktowych, przechowywanie broni, amunicji, tajnych dokumentów, drukarni gazet konspiracyjnych.


[1]  Kronika Szkoły,  Archiwum Szkoły Podstawowej w Radziemicach.  

[2] Relacja, Adam  Małysa, maszynopis, A4, zbiory: Archiwum Zbigniew Pałetko. [3] W. Szarawara,  Wspomnienia, Kraków, 1985, A4, s. 3-7.   [4] Relacja: Adam Małysa i Jan Nowak z Radziemic. Opracowanie: Zbigniew Pałetko

  Wykorzystano materiały z książki Druga  wojna światowa  w  rejonie Radziemic, Autor: Zbigniew Pałetko, ISBN 978-83-916634-0-0, Wydanie I, Radziemice 2013r. stron 222; format: 22 x 16 cm; okładka miękka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *