Józef Duniec, część VI. Aresztowany Józef Duniec zeznaje
W grudniu 1946 r. kanonier Józef Duniec został aresztowany w jednostce wojskowej w Toruniu i przewieziony do Bydgoszczy. Osadzony został w areszcie, w siedzibie Okręgowego Zarządu Informacji Wojska Polskiego przy ulicy Zygmunta Augusta. Oficerowie śledczy znęcali się nad Duncem, aby wydobyć od niego jak najwięcej informacji. Jak wynika zeznań Józefa Dunca ps. Orzeł, w dniu 4 grudnia 1946 r. podczas pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego, członkowie lokalnej organizacji PPR wielokrotnie nawiedzali jego dom rodzinny. Jak bardzo miejscowi członkowie PPR i UB z Miechowa interesowało się Jozefem i rodziną Dunców, wspominał:
W miesiącu sierpień 1946 r. przyjechało do mnie kilku członków miejscowej partii PPR, ja w tym czasie w domu nie byłem gdyż z kolegą Karwatem Stefanem byłem u jego narzeczonej Heleny, po przyjeździe do domu powiedziano mi że z PPR-u mnie szukali pytając o mnie. Ja przeląkłem się, że mogą mi zrobić coś złego, gdyż ojca mojego pobili. W tym czasie wyjechałem do Krakowa i tam przebywałem do chwili powołania mnie do Wojska Polskiego. Miejscowe UBP posądzało mnie, że ja jestem w lesie a nie wojsku…
Po wyzwoleniu Orzeł był poszukiwany przez pracowników Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego z Miechowa. Na podstawie dekretu o amnestii z dnia 21 sierpnia 1945 r. ujawnił się. W dniu 8 luty 1946 r. do jego domu przyszli milicjanci z posterunku z Łętkowice, wraz z członkami PPR i zażądali zdania broni. Józef przekazał im karabin typu Mauzer, który miał na wyposażeniu w Oddziale AK. Na drugi dzień zgłosił się, zgodnie z poleceniem milicjantów, na posterunku w Łętkowicach, gdzie otrzymał stosowne zaświadczenie o zdaniu broni. Koledzy o Józku Duncu wspominali, że był koleżeński, bardzo odważny i zawsze na akcję jeździł na pierwszym wozie. Wspominał jego kolega z AK Bronisław Wawrzeń ps. Warka. – Ci, co jeździli na pierwszym wozie to mieli lepszą broń: krótką i steny. Józek zawsze chętnie jechał na akcje. Był niskiego wzrostu, nie bał się niczego, szedł na ogień, zwinny, koleżeński, jeździł na szkolenia do Lasów Sancygniowskich. W okresie okupacji niemieckiej, każdy jego dzień wypełniony był partyzanckim obowiązkiem. W październiku 1946 r. matka przysłała Józefowi list do wojska, w którym wspomina, ze wielokrotnie był poszukiwany przez UB. Wspomniała również, że we wrześniu 1946 r. ojca Stefana aresztowało UB z Miechowa, za to: (…) że syn przebywa w lesie, w bandzie. Józef wówczas odbywał już służbę w Wojsku Polskim w Toruniu, o czym ubowcy aresztujący ojca prawdopodobnie nie wiedzieli. Stefan po dwóch dniach został z aresztu zwolniony do domu. W czasie rewizji ubowcy znaleźli w domu Dunców zielone spodnie przerobione z płaszcza wojskowego, które zabrali ze sobą. Szukanie spodni przez ubowców wynikało z donosu sołtysa zwaśnionego z rodzina Dunców. W tym czasie nabycie materiału na odzież bardzo trudno. Bywało, że szyto spodnie z worków jutowych. Po kilku miesiącach pobytu w wojsku w Toruniu Józef zostaje aresztowany w grudnia 1946 r. i osadzony w więzieniu Informacji Wojskowej w Bydgoszczy. Uznany został za wroga ludu. Po aresztowaniu Józefa, rodzina Dunca w Radziemicach otrzymała od niego ukrytym sposobem wiadomość, że: – Zostałem aresztowany, nie wiem, za co i nie wiem, co ze mną będzie.
W Prokuraturze Wojskowego Okręgu Morskiego w Bydgoszczy zachowało się postanowienie: (…) o zastosowaniu środka zapobiegawczego, aresztu tymczasowego, z umieszczeniem Józefa Dunca w areszcie przy Oddziale Informacyjnym OW.II do dnia 1 marca 1947 r. Aresztowany powziął do wiadomości i podpisał w dniu 20 grudnia 1946 r.
Z wielu dokumentów wynika, że był już wcześniej aresztowany i osadzony w więzieniu, bowiem pierwsze przesłuchanie miało miejsce w dniu 4 grudnia. Kolejnym dokumentem jest protokół rewizji osobistej przeprowadzonej w dniu 13 grudnia 1946 r. Rewizję osobistą przeprowadzał kapral Eugeniusz Felinak – komendant aresztu wewnętrznego Oddziału Informacyjnego Nr 2 w Bydgoszczy, w obecności świadka kpr. Borsuka Józefa. Te dwa nazwiska o tyle są ważne, że będą się powtarzać w toku innych spraw dotyczących Józefa. Podczas rewizji osobistej Józef posiadał: owijacze, orzełek oraz dwa złote. Józef Duniec w areszcie śledczym Informacji Woskowej w Bydgoszczy przesłuchiwany był wielokrotnie, w krótkim odstępie czasu.
Pierwsze przesłuchanie w charakterze podejrzanego odbyło się w dniu 4 grudnia 1946 r. Przesłuchiwał starszy ślęczy por. Stępniewski. Pytania dotyczyły życiorysu do czasu wyzwolenia Polski, oraz działalności konspiracyjnej w okresie okupacji niemieckiej. Duniec między innymi szczegółowo opisał, mało znaną społeczności Radziemic akcję w listopadzie 1944 r. w Szczepanowicach[1], na kolumnę samochodów ciężarowych, wypełnionych żandarmami niemieckimi. W akcji brali udział: Benedykt Szastak, Banach Marian, Luty Piotr, Woda Władysław Szamański Henryk, Psica Stanisław Olech Stanisław i Olech Mieczysław, Duniec Józef oraz jeszcze jeden żołnierz o nieznanym nazwisku.
Drugie przesłuchanie, 16 grudnia 1946 r. Przesłuchiwał oficer śledczy Oddziału Informacyjnego w Bydgoszczy por. Walczak Bernard. Charakter pytań był podobny jak w pierwszym przesłuchaniu.
Trzecie przesłuchanie odbyło się 24 grudnia, przeprowadzał również por. Walczak Bernard.
Czwarte, ostatnie już przesłuchanie Józefa miało miejsce 2 stycznia 1947 r. W tym przesłuchaniu zadawane są już pytania, co, do których śledczy ma wiedzę. Walczak zapoznał się wcześniej protokołami świadków, pochodzących z Radziemic, którzy byli przesłuchiwani w grudniu 1946 r. na posterunku MO w Prandocinie. Józef pytany jest o wszystkie nazwiska, jakie zna w Radziemice i okolicznych miejscowościach.
Zacieranie śladów zbrodni Kanonier Józef Duniec zmarł 6 stycznia 1947 r.
Okoliczności śmierci wskazują, że podczas czwartego przesłuchiwania w dniu 2 stycznia został pobity do nieprzytomności i pozostawiony w celi.
Wieczorem 7 stycznia jego ciało wywieziono poza teren aresztu do podbydgoskiego lasu, oblano benzyną i spalono. Ten ohydny czyn miał zatrzeć ślady zbrodni popełnionej przez przedstawicieli komunistycznych władz bezpieczeństwa. Oficerowie komunistycznej bezpieki – Wojskowej Informacji w Bydgoszczy – sporządzają fałszywą dokumentację. Pierwsza wersja tuszowania zbrodni stwierdzała, że popełnił samobójstwo. Brak sekcji i oględzin lekarskich przyczynia się, że tworzą drugą wersję. Sporządzają dokumentację, że sprawa aresztowanego została umorzona i kanonier Józef Duniec został zwolniony z aresztu. Wersja ta była wygodniejsza o tyle, że nie zmuszała do zadawania pytań o brak formalnego aktu zgonu i sekcji zwłok. Również była wygodna dla ukrycia dlaczego zwłoki potajemnie spalono w lesie.
Zdesperowany Stefan – ojciec Józefa Dunca
Rodzina Dunców od 1947 r. starała się dowiedzieć, co się stało z ich synem. Kilkakrotnie ojciec Stefan wyjeżdżał do Torunia, gdzie Józef przebywał w Wojski oraz do Bydgoszczy, gdzie został osadzony w więzieniu. W Toruniu poinformowano go, że Józef został aresztowany przez Wojskową Informację i przewieziony do Bydgoszczy. W wojskowej bezpiece komunistycznej w Bydgoszczy stwierdzono, że został zwolniony z aresztu.
Dopiero w 1956 r. po tzw. odwilży gomółkowskiej, rodzina Dunców wynajęła adwokata, sporządzone zostało pismo w sprawie zaginięcia Józefa. Wysłano do: 1. Wojskowej Prokuratury w Bydgoszczy, 2. Ministra Obrony Narodowej w Warszawie
Naczelna Prokuratura Wojskowa w styczniu 1957 r. rozpoczyna badania przyczyny śmierci Józefa. W dniu 12 stycznia 2008 r. rozpoczęła się rozprawa w Wojskowym Sądzie Garnizonowym w Bydgoszczy, w sprawie oskarżonego Stępniewskiego Jerzy. W dniu 23 marca 2009 r. ogłoszony został wyrok przeciwko oskarżonemu Jerzemu Stępniewskiemu. Sąd orzekł:Orzekł umorzyć postępowanie karne przeciwko oskarżonemu Jerzemu Stępniewskiemu albowiem oskarżony zmarł
[1] Szczegóły patrz rozdział: Akcja partyzantów Oddziału Fundament w Szczepanowicach. Zbigniew Pałetko