Część II obejmuje: Szkoła Powszechna. Pierwsza Komunia Święta. Gimnazjum. Powołanie. Niższe Seminarium w Kielcach. Seminarium w Kielcach. Obłóczyny.

Szkoła Powszechna. Mając 6 lat rozpoczął naukę w Szkole Powszechnej w Koniecpolu. Czytanie rozpoczynali dopiero w drugiej klasie. Kiedy był w trzeciej klasie wybuchła II wojna. Do 1942 r uczyli się w szkole Koniecpolu. Była to nauka bez historii i geografii. W 1942 r. niemieccy żołnierze wypędzili uczniów ze szkoły. W pomieszczeniach szkolnych ulokowani zostali żandarmi i niemieccy lotnicy. Na dalszą naukę chodzili do miejscowości Radoszewnicy. Młodzież mogła kontynuować naukę, uczącą się podczas wojny na tajnych kompletach, uzupełniając naukę zakresu szkoły powszechnej, szczególnie z przedmiotów jak historia i geografia. W 1945 r. od końca stycznia przerobił program klasy szóstej, po czym znalazł się w pierwszym oddziale gimnazjalnym w Koniecpolu.
Pierwsza Komunia Święta. Jako sentencję życiową w intencji I Komunii Świętej mały Stanisław przyjął: Maryjo kieruj mym życiem…
Rodzice z wielką troską przygotowywali syna Stanisława na dzień Pierwszej Komunii Świętej. Zdawali sobie sprawę, że jest to dzień wyjątkowym, od którego niejednokrotnie zależy dalsze życie chrześcijańskie dziecka. Do Pierwszej Komunii Świętej przystąpił w kościele Trójcy Świętej w Koniecpolu, przy ołtarzu Matki Bożej. Komunii udzielał ks. proboszcz Godowski. Ksiądz Stanisław wspomina: Egzamin przez I Komunia Świętą zdałem najlepiej, jako drugi w grupie. Na katechezę chodziliśmy boso. Na zimnej posadzce czapka była ociepleniem nóg. Po pierwszej Komunii św. złożyłem świece na ołtarzu Matki Bożej przed zakrystią. Pamiętam dobrze, że oznaczało to: Maryjo kieruj mym życiem, prowadź mnie.
Bierzmowanie. Bierzmowanie, jako sakrament wtajemniczenia chrześcijańskiego przyjąłem w 1943 r., udzielał ks. bp Franciszek Sonik. Odbywało się w kościele Trójcy Świętej w Koniecpolu, na placu przykościelnym – wspomina ks. Stanisław Drajczyk. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jest to niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju przejście człowieka do nowego i definitywnego życia z Bogiem. Ksiądz Stanisław przystępując do bierzmowania jako 12. letni chłopiec doskonale zdawał sobie sprawę, że przyjęty Sakrament bierzmowania otrzymuje nie tylko dla siebie, lecz także dla dobra innych. Za pośrednictwem otrzymanego Daru Ducha Świętego winien przemieniać do ludzi, powinien ich nawiedzać, doświadczać ich bliskości obdarowującego miłością. To także rozwiązywanie problemów społecznych ludzi z którymi przebywa. To również troska o dzieci i młodzież o osoby starsze, samotne potrzebujące pomocy. Całe późniejsze życie ks. Stanisława to ciągłe pytanie Komu jestem potrzebny?. Gdzie moje zdolności i pracowitość mogą się przydać?. Już w tedy widział i dostrzegał, że jako chrześcijanin nie może odrzucać ani zatrzymywać łask Sakramentu bierzmowania dla siebie.
O ile w sakramencie chrztu Duch Święty przychodzi do człowieka jako Boże życie, to w sakramencie bierzmowania zstępuje jako Energia Boża. Energia ta udziela mu darów niezbędnych do tego, by mieć w sobie dość sił do zmagania się ze złem oraz prowadzenia życia godnego człowieka wierzącego w kochającego go Boga. W Kościele przyjął się zwyczaj udzielania tego sakramentu młodym wierzącym3 dla podkreślenia, iż Chrystus obecny w życiu człowieka przychodzi mu ze szczególna pomocą w przełomowych momentach jego życia. Bez wątpienia takim momentem jest wchodzenie w dorosłość. Udzielaną pomocą są dary Ducha Świętego dla umocnienia jego wiary i trwania w jedności z Chrystusem i Jego Kościołem. KKK 1285.
Franciszek Sonik, ur. 17 września 1885 w Wawrzeńczycach, zm. 27 listopada 1957 r. w Kielcach. Został mianowany biskupem pomocniczym diecezji kieleckiej 16 grudnia 1935 r. W latach 1951–1957 zarządzał diecezją kielecką, w zastępstwie uwięzionego przez Urząd Bezpieczeństwa biskupa diecezjalnego Czesława Kaczmarka.
Gimnazjum. W Koniecpolu 22 maja 1945 r. otwarto Państwowe Gimnazjum Koedukacyjne, jako filia gimnazjum radomszczańskiego, które funkcjonowało do 1948 r. W roku szkolnym 1947/48 władze oświatowe wprowadziły reformę szkolnictwa tworząc 8-klasową Szkołę Powszechną. Po trzeciej klasie gimnazjum większość młodzieży kontynuowała naukę w Kobieli Wielkiej. Zdaje małą maturę. W 1950 r. zostaje przyjęty do zakonu, zdaje maturę seminaryjną. Po rozwiązaniu w Koniecpolu gimnazjum, około 40 uczniów poszło do gimnazjum w Kobieli Wielkiej. Brakło miejsc w internacie, który mieścił się w dawnym pałacyku, w czterech zamieszkali w wynajętym pokoju obok kościoła. Tu już byłem wolnym, nie musiałem pracować w gospodarstwie ojca, była tylko nauka. Powstawały pierwsze uczucia przyjaźni i młodzieńcze zachwyty serdeczności. Stanisław wraz z dwoma kolegami przystępowali w pierwsze piątki do spowiedzi i Komunii Świętej. Postanowili też, że nie będą też opuszczą majowego i październikowego nabożeństwa. Nie było to dla nich trudne, bowiem kościół w Kobielu Wielkiej znajdował się blisko, gdzie mieszkali. Do rodzinnych domów dojeżdżali 36 km na rowerach.
Powołanie. Bardzo mi się podobały nabożeństwa w kościele – wspomina. Kiedy był w gimnazjum w Kobieli Wielkiej zawsze na Niedziele przyjeżdżał na rowerze, pokonując 36 km drogi.
Kiedy było ciepło w niedzielę lubiłem wyjść do ogrodu aby się uczyć. Podczas sumy wierni w kościele modlili się i śpiewali pieśni. Tak pół na pół widziałem i czułem całą ta modlitwę ludzi, jak potężny, jak wielu, ale jeden głos w stronę Boga. To dopiero dało się zauważyć przez słuchanie poza kościołem… To było jedno tchnienie chwały Boga. To było tak silne, to dopiero mówiło co znaczy wspólna modlitwa ludu – modlitwa Kościoła, modlitwa wychodząca z serc ludzkich, jako odpowiedz dla kochającego Ojca w Niebie. A może w tym ogrodzie słuchającego i mówiącego Boga do mnie, widzisz, słyszysz, jakie to piękne, Piękne, ale ciebie tam nie było. Byłeś potrzebny w tym ogrodzie, aby inaczej przeżyć za zewnątrz chwałę Boga. Lata gimnazjalne w Kobieli Wielkiej wspomina: Było to podczas październikowych lub majowych nabożeństw. Pod koniec nabożeństwa – pamiętam – Boży człowiek – proboszcz ks. Breczyński postawił monstrancję na ołtarzu i śpiewał: „Najświętsze Serce Jezusa…”, a lud na przemian odpowiadał do samo. To był punkt zwroty. Parę miesięcy po tym wydarzeniu w okolicy serca tal, jakby mrówki zakradły się do środka. Tak się bałem. Zrezygnować z gimnazjum ?. Iść do Niższego Seminarium do Kielc ?. Tak, podobała mi się sutann. Uważałem, że te studia, a co za tym idzie – życie, to wysoka poprzeczka – sam bez kolegów, czy dam radę?. To inny świat, i inne życie…
Rozpoczął przygotowywać się do dalszego kontynuowania nauki w Niższym Seminarium w Kielcach. Postanowił zahartować się do innego trybu życia, Z łóżka zdjął materac i spał na samej kracie. W nocy było zimno, a na dodatek jeden z kolegów otworzył okno. Przyziemił się i przez 3 dni chorował na grypę. Plany, zamiary – a tu cios – wezwanie do „Służby w Polsce”.
Seminarium. Kiedy po pierwszej Komunii Świętej. złożył świecę na ołtarzu Matki Bożej wówczas pomyślał: Kieruj mym życiem by iść do seminarium. Bałem się, choć mi się to podobało. W zakonie wydawało mu się wszystko szare, trudne, pełne upokorzenia i samozaparcia. Dopiero od teologii zaczęło się inaczej. Nawet z Pisma Świętego na egzaminie było pięć z plusem. Do Zgromadzenia Zakonu Księży Orionistów wstąpił w 1950 r. Śluby Wieczyste złożył 8 grudnia 1957 r. Święcenia kapłańskie otrzymał 7 kwietnia 1958 r. W 1959 r. Ks. Stanisław nie może być osobiście życzenia w domu rodzinnym u matki Heleny napisał dla niej wiersz pt. Przed Matką:

Obłóczyny. Pierwsze śluby zakonne złożył 8 grudnia 1951 r. Podczas Mszy Świętej pobłogosławione zostały nowe sutanny słowami biskupa: Wszechmogący i pełen dobroci Boże, racz wejrzeć łaskawie na Swój lud i pobłogosław tych, którzy idąc za głosem Twego wezwania, pragną przez włożenie stroju duchownego wejść na drogę bliższego przygotowania się do kapłaństwa Chrystusowego. Pobłogosław także ten nowy strój, jaki mają dzisiaj nałożyć. Niech będzie on dla nich i dla świata znakiem całkowitego oddania się na Twoją świętą służbę (…).

Po pokropieniu wodą święconą alumni wyszli z kościoła, aby ubrać swoje sutanny. Przy tej czynności pomagali im koledzy ze starszych roczników. Po tym obrzędzie celebrans modlił się słowami, które jeszcze długo będą rozbrzmiewały w uszach każdego nowo obłóczonego kleryka: Wszechmogący Boże, nasz najlepszy Ojcze, wejrzyj łaskawie na sługi swoje, którzy dzisiaj włożyli strój duchowny. Prosimy Cię, umocnij ich swoją łaską. Niech z dnia na dzień coraz bardziej upodabniają się do Twojego Syna, Jedynego i Najwyższego Kapłana.
Zbigniew Pałetko