sobota, 2 maja

Zasłużeni ludzie Regionu Radziemic. Ksiądz Jan Duniec

Ksiądz Jan Duniec głosił prawdę o powszechnej równości bez pychy. Walczył za prawdę o powszechną sprawiedliwość – bez gwałtowności. Parafianom dawał on przykład swoją pracowitością. Jedność parafian budował osobistym przykładem, a jego kazania były treściwe, stanowcze i dla wszystkich zrozumiałe. 

Ksiądz Jan Duniec, s. Jana i Zofii z d. Nowak, urodził się 25 lipca 1907 r. w Przemęczanych. Zmarł w dniu 20 listopada 1968 r w parafii Święte, powiat Środa Śląska. Magister Prawa Kanonicznego, Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie – Wydział Teologii. Urodził się w rodzinie, gdzie rodzice umieli przekazać swym dzieciom miłość do Boga, Kościoła i Ojczyzny

Młodość Jana Duńca Młody chłopak rósł i dobrze się rozwijał pod okiem rodziców i starszego rodzeństwa: Szczepana (1892 – 1966), Elżbiety (1898 – 1973), Stefana ( 1900 – 1981), Franciszki (1902 – 1928), Józefy, (1903 – 1949) i Piotra (1905 – 1964) oraz młodszego brata Stanisława (1911 – 1979).    

Kościół w Radziemicach p.w. Świętego Stanisława Biskupa Męczennika, do którego miał zaledwie 500 metrów, w latach od 1835 do 1928 administrowany był przez księży z Zielenic. Nabożeństwa odbywały się tylko w niedzielę i święta. Początkowo Jan nauki pobierał w Szkole Powszechnej w Przemęczanach, do której chodził uklepanymi ścieżkami polnymi. Ukończył w 1919 roku. Kiedy wracał po raz ostatni ze Szkoły Powszechnej do domu, dzierżąc ręce świadectwo ukończenia pierwszego etapu nauki, wiedział dobrze, że staje wobec nowej rzeczywistości. To budziło nim uczucie radości, ale również i smutku. Wiedział dobrze, że musi się uczyć dalej – w gimnazjum. Kiedy mały Janek miał siedem lat, na nauki religii i przygotowania do pierwszej Komunii Świętej musiał biegać 4 km wraz ze swoimi rówieśnikami do kościoła w Zielenicach, p.w. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Na naukę religii zbierali się grupy i z drewnianym krzyżem szli do Zielenic. Obowiązkowo śpiewali pieśni maryjne. Każdego dnia inne dziecko niosło krzyż. Kolejność niesienia krzyża wyznaczali sami między sobą. Szli ścieżkami wśród zielonych łanów zbóż, śpiewając dziarsko, przekrzykując swym śpiewem szum wiatru i jazgot ptaków. Uroczystość przyjęcia Pierwszej Komunii Świętej miał charakter skromny. Po nabożeństwie ksiądz zaprosił dzieci na plebanię na herbatę i ciastka, po czym wszyscy rozeszli się do domów. Jan poczuł się pełnowartościowym członkiem Kościoła i wspólnoty parafialnej. Z upływem lat przerodziło się to w wieku młodzieńczym w żarliwe nabożeństwa do Najświętszej Maryi. Zielone Święta to doroczny odpust w parafii w Zielenicach. Jak każde dziecko, tak i mały Jan oczekiwał tego dnia. Dzień wcześniej wraz z braćmi dekorowali dom na zewnątrz i wewnątrz zielonymi gałązkami lipy, akacji czy tez klonu. Zapach świeżej zieleni wypełniał  izby i stwarzał bardzo uroczysty i podniosły nastrój.  Jak wszystkie dzieci w parafii, tak i Jan na coroczny odpust parafialny w Zielenicach oczekiwał od kilku miesięcy. Za otrzymane pieniądze od rodziców czy też krewnych powracał z odpustu do domu obładowany różnymi atrakcyjnymi zakupami. Nie brakowało piłek na gumowej tasiemce, glinianych gwizdków z kogucim piórem, pukawki drewnianej i obowiązkowo korkowca, z którego strzelał dopóki star-czyło korków lub kapiszonów.  

Nadszedł jednak czas, w życiu Jana, kiedy musi nastąpić zmierzch dziecięcej swobody, a rozpoczyna się wstęp do dorosłego życia. Kończą się beztroskie zabawy z kolegami po lekcjach i gonitwa za liśćmi pędzonymi wiatrem po radziemickich łąkach…  I te blaszki, kamyki i szkiełka wysypywane z kieszeni przez matkę, które każdorazowo wędrowały do wiadra na śmieci ku jego utrapieniu. W wolnych chwilach podczas wakacji z upodobaniem przebywał nad rzeką Ścieklec, która płynie przez malownicze tereny   Radziemickiej Doliny. Kręte koryto Ścieklca, ujęte płaskimi brzegami, na których można spotkać gdzie niegdzie pochylone stare wierzby. Szelest wierzb słychać z daleka, a szum płynącej wody we Scieklcu wydzwania piękną melodię. Siadał między wierzbami i wpatrywał się godzinami w falującą wodę Ścieklca i wsłuchiwał się w najpiękniejszą melodię świata. Wychodził często na łąkę, zabierając ze sobą książkę. Wyszukiwał ustronne miejsce, czasami gdzieś daleko od domu, a rozłożywszy się na trawie pochłaniał karty książki. Czuł w sobie potrzebę ustawicznego kontaktu z zaczarowanym światem, do którego przenosiła go poezja.  Do Szkoły Powszechnej uczęszczał w Przemęczanach. Na lekcjach religii poznaje życie Świetego Jana Bosko i zapragnął dostać się do Zakładu Salezjanów w Oświęcimiu, gdzie przebywa przez 4 lata. W 1923 r. zostaje przyjęty do Nowicjatu.

Droga do kapłaństwa Zakładzie Salezjańskim w Oświęcimiu Jan Duniec przebywał przez 4 lata, uczęszczając do szkoły średniej. Nadeszły ostatnie miesiące gimnazjalisty w Oświęcimiu – i co dalej? Zastanawiał się młody Jan. Decyzja jest już dawno ukształtowana, powziął postanowienie – wstępuję do Nowicjatu – zostanę księdzem. Ten wybór stanu kapłańskiego był u Jana zupełnie samoistny. Słyszał w sercu słowa: – Panie Boże oświeć mój umysł i daj mi poznać wolę Swoją. W domu rodzice wyrażają zgodę, i nie mają już wątpliwości, ich syn Janek będzie księdzem. Napisał podanie do Nowicjatu. Prośba o przyjęcie została oceniona przez władze uczelni pozytywnie. W 1923 r. zostaje przyjęty do Nowicjatu Salezjańskiego w Kleczy Dolnej. Pierwszą profesję zakonną złożył w Kleczy Dolnej 12 sierpnia 1924 r. W czasie pierwszych trzech lat zdobył wykształcenie średnie. Następnie kończy studia filozoficzne. Pedagogiczną próbę – asystencję – odbywa w macierzystym Zakładzie Salezjańskim w Oświęcimiu. W latach 1930 – 1934 odbywa studia teologiczne w Krakowie. Miał przekonanie, że skoro ma być kapłanem i skutecznie oddziaływać na innych, to musi najpierw zdobyć odpowiednią wie-dzę. Uważał i często powtarzał, że dobra książka jest najlepszym towarzyszem zakonnika. Wzrastał w mądrości, lecz także wzrastał szybko w łasce u Boga i ludzi. Szybko przebiegło te kilka lat studiów, aż doszedł do celu swych pragnień. Został kapłanem Bożym.  W dniu 3 czerwca 1934 r. otrzymuje w Krakowie z rąk Arcybiskupa, Metropolity Adama Stefana Sapiehy święcenia kapłańskie. Jako młody neoprezbiter powrócił do macierzystego Oświęcimia i pracował w charakterze ekonoma i nauczyciela muzyki. W roku szkolnym 1935 – 1936 jest katechetą w parafii św. Stanisława Kostki w Krakowie na Dębnikach.   W roku szkolnym 1936 – 1937 przebywa w Zakładzie im. Abrahamowiczów we Lwowie, gdzie pełni funkcje radcy szkolnego. Równocześnie studiuje na Uniwersyte-cie Jana Kazimierza zdobywając w 1937 r. tytuł magistra Prawa Kanonicznego. W roku szkolnym 1937–1938 jest katechetą w gimnazjum Sióstr Nazaretanek w Ostrzeszowie. W dniu 12 września 1937 r. w Radziemicach miało miejsce wielkie święto. W tym uroczystym dniu Kółko Rolnicze obchodziło jubileusz 25-letniego istnienia[1]. W uroczystości brało udział kilka tysięcy ludzi. Rozpoczęło się Mszą Św. odprawioną w miejscowym kościele przez księdza proboszcza Franciszka Toborskiego. Podczas nabożeństwa okolicznościową homilię patriotyczną wygłosił ksiądz Salezjanin mgr Jan Duniec[2].

Do wybuchu II wojny światowej ks. Jan Duniec był wykładowcą w Małym Seminarium w Pogrzebieniu. Rozpoczęcie II wojny światowej przez Niemców zmusza zakonników do opuszczenia Pogrzebienia. Pomieszczenia, które zamieszkiwali muszą opuścić dla potrzeb niemieckiej armii. Ksiądz Jan powraca do rodzinnych stron. Pomaga w pracy duszpasterskiej w Zielenicach i w Radziemicach. Nie zapomina o swoich współbraciach i często z narażeniem osobistej wolności, zdrowia i życia zdobywa żywność dla swoich współbraci, zwłaszcza w Łosiówce. W czasie okupacji współpracuje z oddziałami Armii Krajowej w rejonie Radziemic. Intensywnie pracuje z Radą Opiekuńczą, niosąc pomoc duchowną i materialną ludności wysiedlonej z Warszawy przez hitlerowców. Jego praca konspiracyjna polegała na łączności między poszczególnymi oddziałami AK w miejscowościach Radziemice, Łętkowice i Zielenice  W 1944 r. sztab Grupy Operacyjnej Kraków, którego dowódcą był Edward Godlewski najczęściej stacjonował w lasach Dziewięcioły i w Klonowie  oraz w Lasach Sancygniowskich.    W pomieszczeniach dworskich w Przemęczanych, gmina Radziemice, w okresie okupacji niemieckiej znajdowała się radiostacja, którą obsługiwał przede wszystkim ksiądz salezjanin oraz partyzanci: Olkuśnik Stefan i Wawel (prawdopodobnie pseudonim). Obaj pochodzili z Miechowa i ukrywali się przed Niemcami. Współpracowali z Grupą Operacyjną Kraków. Mieszkali we dworze w Przemęczanach, w miejscu gdzie znajdowała się radiostacja. Niemcy byli na tropie radiostacji, ponieważ została ona namierzona przez samolot niemiecki, który kilkakrotnie patrolował przestrzeń powietrzną nad Przemęczanymi i okolicznymi miejscowościami. Za każdym razem długo krążąc nad tymi miejscowości. Radiostacja ta była przenoszona co kilka dni w inne miejsce.

Zdrada radiostacji

W sierpniu 1944 r. do księdza Jana Duńca, przebywającego w domu rodzinnym w Przemęczanach, przyjechał w odwiedziny  samochodem wraz z kierowcą jego uczeń o nazwisku Martyszewski. Był uczniem gimnazjum w Ostrzeszowie, gdzie również uczył się bratanek ksiedza – Henryk Duniec – późniejszy światowej sławy naukowiec. Martyszewski przyjechał do Przemęczan odwiedzić swojego profesora i kolegę Henryka Duńca, który był o dwa lata młodszy od niego. Koło dworu w Przemęczanach, gdzie znajdowała się radiostacja był duży sad dzierżawiony przez Szczepana Duńca – bratanka ks. Jana. Ksiądz zaproponował uczniowi Martyszewskiemu, aby pojechali dworu do Przemęczan, gdzie dla nich zakupił we dworze jabłka. Kiedy przebywali w sadzie i zbierali owoce, w pobliżu dworskich zabudowań Martyszewski zobaczył rozciągnięte miedzy drzewami owocowymi przewody antenowe od radiostacji. Po kilkunastu dniach do domu Duńców w Przemęczanach przyjechało trzech esesmanów, jeden cywil oraz zdrajca radiostacji – uczeń Martyszewski. Esesmani dojechali do miejscowości Łętkowice, dokąd dochodziła droga bita. W Łętkowicach pozostawili samochód i do Przemęczan, szli pieszo około 7 km. Przybyli do domu Duńców. Jeden z esesmanów w ganku spotkał się i rozmawiał ks. Janem, który dobrze znał język niemiecki. Do kuchni wszedł cywil, ustawił domowników pod ścianą i pilnował, aby nikt nie opuścił domu. Esesmani przeprowadzili rewizję. W tym czasie bratanek księdza – Zygmunt, przebywał na strychu, gdzie na szczęście nie zaglądnęli. Po przeprowadzonej rewizji, kiedy niczego nie znaleźli, powiedzieli księdzu Janowi, że ma iść z nimi do dworu w Przemęczanach. Esesmanów do dworu prowadził przez Radziemice Martyszewski. Dla ks. Duńca była to długa droga. Wiedział dobrze, co go czeka i całą rodzinę, kiedy esesmani znajdą radiostację we dworze w Przemęczanach. Wówczas Zygmunt wsiadł na rower i na skróty polami pojechał do dworu.  Zygmunt dojechał na rowerze do dworu i schował radiostację w dołach po piwnicach i przykrył liśćmi. Kiedy esesmani dochodzili do zabudowań dworskich, ks. Jan zobaczył ślady po rowerze, i jak wspominał był już spokojny o radiostację. Domyślił się, że jest schowana. Po przeprowadzonej rewizji, niczego nie znaleźli, a wspomnieć należy, że kilkakrotnie koło radiostacji przechodzili. Ksiądz został zwolniony do domu [1], a ucznia Martyszewskiego esesmani skrzyczeli, ze wprowadził ich w błąd.   Ksiądz Jan Duniec współpracował z miejscowym  Oddziałam AK, jako kapelan i łącznik. Do przenoszenia broni, amunicji i materiałów konspiracyjnych służyła sutanna oraz wiklinowy kosz o podwójnym dnie. Kosz ten specjalnie dla księdza zrobiony był w Kowarach. W koszu tym przenosił żywność dla wysiedleńców i ludności biednej, a pod pierwszym dnem materiały konspiracyjne. To duże zaangażowanie osobiste w okresie okupacji przepłacił chorobą nerek, która zakończyła się operacją w 1943 r. W roku 1945 ówczesny ks. Prymas Kardynał August Hlond skierował wołanie do diecezji i zakonów Polsce: Ziemie Odzyskane na Zachodzie potrzebują duszpasterzy. Wśród pionierów Salezjanów był ks. Jan Duniec, który w lipcu 1945 r. znalazł się w Twardogórze, wśród pionierów Salezjanów na Dolnym Śląsku. Uszczęśliwiony  od  12 lipca 1945 r. był w Twardogórze, jako pierwszy proboszcz. Jemu to administrator Apostolski ks. Karol Milik powierzył obowiązki proboszcza, a później dziekana  dekanatu sycowskiego.  To ks. Jan w Twardogórze kładzie podwaliny pod Sanktuarium Maryi Wspomożycielki Wiernych. Do nowo otwartego kościoła, poświęconego dniu 8 grudnia 1946 r. sprowadza od Salezjanów z Oświęcimia figurę Maryi Wspomożycielki Wiernych. W krótkim czasie zaczyna się kult figury. Modlitwy uwieńczone bywają raz po raz darami łask od Boga. Kiedy ks. Jan Duniec udzielił błogosławieństwa przed obrazem Maryi Wspomożycielki Wiernych, dziecku konającemu,dziecko wróciło do zdrowia. Inny przykład to nagłe uzdrowienie dziecka, które urodziło się ślepe. Liczne łaski, jakie raczyła udzielać Maryja Wspomożycielka Wiernych, w krótkim czasie sprawiły kult figury wiernych miast i wsi. Duża ilość pielgrzymek i liczne ofiarowane wota ofiarowane Maryi   w Twardogórze,są dowodem zewnętrznym historycznych faktów uzdrowień i różnych łask. Kuria Wrocławska doceniając zdolności organizacyjne ks. Jana Duńca mianuje go Dziekanem okręgu Milicza.

Kapelan ks. Jan Duniec, ps Orzeł odprawia polową Mszę św. w Dodowie

Msza polowa odprawiona w dniu 5 sierpnia 1944 r. przez Kapelana, Armii Krajowej oddziału Fundamet ks. Jana Duńca, ps. Orzeł, była w intencji Rzeczpospolitej Kazimiersko-Proszowickiej. Obszar wolny od niemieckich żołnierzy wynosił ponad 1000 km2. Poczta, telefony, władza terenowa, kolejka wąskotorowa znów były polskie. Powstałą w dniu 25 lipca w 1944r. Rzeczpospolitą Kazimiersko-Proszowicka.  Był to krótki, bo zaledwie dwutygodniowy żywot Rzeczpospolitej Kazimiersko-Proszowickiej, ale jakże radosny dla mieszkańców wyzwolonych terenów i uczestników tych wydarzeń. Ważnym wydarzeniem upamiętniającym powstanie Kazimiersko-Proszowicką Rzeczpospolitą Partyzancką, było spotkanie około 30 partyzantów na Mszy Św., polowej, jaka odprawiona została w dniu 5 sierpnia 1944 r. w miejscowości Dodów. Partyzanci z Oddziałów AK rejonu radziemickiego ubrani byli w letnie mundury a na głowach furażerki z polskim orłem. Msza Św. odbyła się w godzinach popołudniowych na podwórzu gospodarstwa Józefa Podoby. Na ścianie domu powieszono duży dywan, na którym w centralnym miejscu zawieszono obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Po obu stronach ołtarza polowego, przystrojonego zielenią, powiewały flagi biało czerwone. Uroczystość ta, upamiętniająca powstanie Kazimiersko-Proszowicką Rzeczpospolitą Partyzancką zgromadziła nie tylko partyzantów, ale również ludność Dodowa i okolicznych miejscowości. Przyszli, jedni z pobożności, inni z ciekawości. Ksiądz  kapelan Armii Krajowej Jan Duniec w kazaniu porównał charakter partyzantów do fagi narodowej biało czerwonej. Mówił: (…) partyzant powinien być o sumieniu czystym – jak biel na fladze, a sercu krew gorąca, czerwona zespolona miłością Ojczyzny. Partyzanci przebywali w miejscowości Dodów przez około 10 dni, korzystając z życzliwości i gościnności mieszkańców.

Rok 2009 – Pielgrzymka z Radziemic do Twardogóry – Figury Cudownej Matki Bożej Wspomożenia Wiernych 

W śród licznych pielgrzymek, jakie w dniu 24 maja 2009 r. przybyły do Twardogóry, aby pokłonić się Cudownej Figurze Maryi Wspomożycielki Wiernych, była również grupa pielgrzymów z Radziemic, która udała się do Twardogóry samochodami osobowymi. Szczególne miejsce pośród ośrodków pielgrzymowania zajmują Sanktuaria Maryjne. Do jednych z nich należy Bazylika Mniejsza  w Twardogórze z Cudowną Figurą Maryi Wspomożycielki Wiernych. Twardogórę nazywa się dziś druga, małą Częstochową. To tu w Twardogórze przed Cudowną Figurą Maryi Wspomożycielki Wiernych w sposób szczególny doświadcza się obecności Boga. Dzień 24 maja w Twardogórze  to więcej niż data. W tym dniu odbywa się, każdego roku prawdziwe wydarzenie – odpust  – uroczystość patrona Maryi Wspomożycielki Wiernych, twardogórskiej parafii. Do miasta na uroczystą sumę podążają dróżkami pielgrzymi, z odległych miejscowości, przybywają samochodami osobowymi i autokarami z odległych zakątków kraju i zagranicy. Fotoreporterzy i publicyści doskonale wyczuwają wyjątkowy klimat tego dnia. Ludzie chętnie dzielą się wspomnieniami. Mówią o najskrytszych powodach pielgrzymowania, wyjawiają intencje.  Wyjątkowy ma przebieg uroczysta liturgia odpustowa z procesją eucharystyczna ulicami miasta, w której biorą udział: niesione przez młodzież dziękczynne wota, poczty sztandarowe, orkiestra, a przede wszystkim tłumy wiernych. W 2009 roku uroczysta Msza św. rozpoczęła się o godzinie 1200, w Bazylice Mniejszej, przed Cudowną Figurą Maryi Wspomożycielki Wiernych.. Mszę św. w asyście kilkunastu księży odprawił ksiądz biskup Teofil Wilski, który w homilii m.in. powiedział: Dziś jest to okazja do wyrażenia Bogu naszej wdzięczności za dar Cudownej Figury Maryi Wspomożycielki Wiernych, która od 64 lat jest obecna wśród nas w Twardogórze. Przekażmy Dobremu Bogu za Jej pośrednictwem wszystkie nasze potrzeby i pragnienia, radości i smutki. Prośmy Maryję  Wspomożenia Wiernych o dalszą opiekę i orędownictwo.

Pielgrzymów z Radziemic na początku Mszy Św. powitał proboszcz, ks. Ryszard Jeleń. Powiedział: (…) to już druga do Twardogóry Pielgrzymka z Radziemic – skąd pochodził legendarny ksiądz Jan Duniec. Był On pierwszym założyciel w 1945 r.  parafii w Twardogórze. Cudowne uzdrowienia miały już miejsce w pierwszym roku po umieszczeniu Figury Wspomożycielki Wiernych w ołtarzu głównym przez ks. Jana Duńca. Wierni, którzy pragnęli w sposób niezwykły podziękować Bogu za otrzymane łaski od Wspomożycielki Wiernych, przynosili do Sanktuarium, dziękczynne wota. Wszyscy byliśmy sobie bliscy jak rodzina i ta atmosfera rodzinna towarzyszyła nam przez cały dzień. Uczestniczka pielgrzymki Helena Śliwa z Radziemic – Nowa Wieś powiedział:

W Twardogórze poznałyśmy ludzi o wielkich sercach. Doświadczaliśmy jako pielgrzymi wiele dobroci od ludzi, którzy bezinteresownie nam pomagali, zapraszali nas do swych domów i dzielących się z nami gościnnością i dobrym słowem  Dziękujemy Wam i jesteśmy za to wdzięczni – bardzo wdzięczni.

Szczególne słowa podziękowania za życzliwość i przyjęcie należą się  Katarzynę Jędruczko,  Małgorztę i Andrzeja Głowacz.  Katarzyna Jędruczko  była gospodynią ks. Jana Dunca od pierwszych dni jego przybycia do Twardogóry aż po dzień jego śmierci

Kult Figury Maryi Wspomożycielki Wiernych w Twardogórze

Od chwili umieszczenia przez ks. Jana Duńca rzeźby Maryi Wspomożycielki Wiernych w ołtarzu głównym w Twardogórze w dniu 7 grudnia 1945 r kult ciągle wzrastał. Rosnący rozgłos o łaskach, uzyskiwanych dzięki pośrednictwu Maryi Wspomożycielki Wiernych, gromadzi rzesze pielgrzymów. W tak bardzo krótkim czasie zaczyna się kult figury. Modlitwy uwieńczone bywają coraz częściej darami łask od Boga. Wierni z Twardogóry, okolicznych miejscowości, a także z bardzo odległych zakątków Polski z wielka ufnością powierzają Maryi swoje troski  i potrzeby. Cudowne uzdrowienia miały już miejsce w pierwszym roku po umieszczeniu figury Wspomożycielki Wiernych w ołtarzu głównym przez ks. Jana Duńca. Wierni, którzy pragnęli w sposób niezwykły podziękować Bogu za otrzymane łaski przynosili do Sanktuarium dziękczynne wota. Taki zwyczaj został wprowadzony przez ks. proboszcza Jana Duńca i jest on kontynuowany po dziś dzień. Pierwsze wota w ilości 23 zostały zawieszone w gablotach obok ołtarza w pierwszym dniu uroczystości Zielonych Świątek, to jest 16 maja 1948 r. Kolejne uroczyste zawieszenie wot miało miejsce w dniu 5 czerwca 1949 r. w ilości 26. Wspomnieć należy, że w okresie od 1948 do 1961 r. złożonych zostało ponad 800 wot. W dniu 5 czerwca 1949 r. (…)w  najbardziej uroczysty sposób zawieszonych zostało 26 wot – pisał  ks. Jan Duniec. W roku 2004 liczba złożonych wot wynosi już 1450. W wdzięczności za otrzymane łaski wierni składają złote i srebrne serca, korale, różańce i medaliki.

Ksiądz Jan Duniec represjonowany

Działalność organizacyjna i sprawiedliwość społeczna oraz obrona praw Kościoła nie uszła uwadze ówczesnych władz świeckich w Twardogóry. Jego osoba spotyka się gwałtownością ataków, a nawet zamachów na jego życie. Z wielkim bólem musi opuścić Sanktuarium Maryi Wspomożycielki Wiernych w Twardogórze. Ksiądz Jan Duniec od 1945 r. przez cały okres kapłaństwa, był prześladowany i represjonowany przez pracowników Urzędu Bezpieczeństwa oraz komunistyczne władze świeckie.  Prześladowanie polskiego duchowieństwa rozpoczęło się wraz z wybuchem II wojny światowej. Księżom przyszło zmagać się z wrogami Kościoła, jakimi były nazizm niemiecki oraz komunizm. Po wojnie, komuniści czuwali nad tym, by Kościół nie mógł rozwinąć działalności duszpasterskiej. Obawiali się oni wpływu duchowieństwa na życie publiczne i społeczne, widząc w nim wyraźną zaporę przeciwko komunistycznej indoktrynacji. Represje rozpoczęto najpierw w diecezjach organizujących duszpasterstwo na Ziemiach Odzyskanych. W roku 1945 rozpoczęły się aresztowania księży. Były przypadki wywiezienia księży w głąb Związku Sowieckiego. Komuniści nie zrezygnowali nawet z takich posunięć, jak zabójstwa księży. Występowanie ataków na duchowieństwo gwałtownie zwiększało się. W okresie okupacji niemieckiej ks. Duniec w rejonie Radziemic współpracował z Armią Krajową. Był kapelanem Oddziału Fundament i posiadał ps. Orzeł. Nie uchodziło to uwadze pracownikom UB. Ponieważ nie godził się z powojenną komunistyczną rzeczywistością i odważnie mówił to co myślał, otrzymywał coraz częstsze pogróżki. W Twardogórze zaczęto obawiać się o życie księdza.  W 1948 r. rozpoczęła się akcja usuwania nauki religii ze szkół i zdejmowania krzyży z miejsc publicznych. Takie postępowanie spotkało się z ostrym protestem duchowieństwa, w tym również ks. Jana Duńca. Ksiądz Jan Duniec był prześladowany, represjonowany, karany grzywnami, wielokrotnie aresztowany oraz przesłuchiwany całymi dniami i nocami. Zmuszono go do opuszczenia w twardogórskiej parafii. Ksiądz Jan wiedział dobrze, że każde wypowiedziane przez niego słowo poddane było przez pracowników UB wnikliwej analizie. Działalność organizacyjna  sprawiedliwość społeczna oraz obrona praw Kościoła nie uszła uwadze ówczesnych władz świeckich w Twardogórze. Ksiądz Jan Duniec głosił prawdę o powszechnej równości bez pychy. Walczył za prawdę o powszechną sprawiedliwość – bez gwałtowności. Parafianom dawał on przykład swoją pracowitością. Jedność parafian budował osobistym przykładem, a jego kazania były treściwe, stanowcze i dla wszystkich zrozumiałe.  Modlił się za tych, przez których był prześladowany, bowiem zawsze miał w sercu słodycz i dobroć również  dla prześladowców. Każdy, kto z nim rozmawiał odchodził przepełniony urokiem jego słów. Taka była codzienna praca Salezjanina Jana Duńca. 

Prześladowania ks. Jana Duńca przez pracowników UB zaczęły się już w dniu 8 grudnia 1945 r. kiedy nastąpiło poświęcenie Figury Maryi Wspomożycielki Wiernych. Wtedy to władze świeckie miasta zaproponowały nazwanie placu obok kościoła Placem Józefa Stalina. Wtedy ks. Jan Duniec publicznie się temu sprzeciwił i zażądał nazwania  placu  koło  kościoła  nazwą:  Plac Piastów. Tak, też się stało. Po tym wystąpieniu, plac przed kościołem nazywał się Placem Piastów a represje ze strony władz świeckich nasiliły się bardzo. Do dnia dzisiejszego plac przed kościołem w Twardogórze nazywa się Placem Piastów. Od 1945 r. Matka Boża Wspomożenia Wiernych w Twardogórze obdarowywała wiernych coraz to liczniejszymi łaskami. Wówczas dla ks. Duńca nadszedł ciężki czas. przez pracowników Urzędu Bezpieczeństwa. Najgorszy pod względem metod przesłuchiwania i prześladowania był ubowiec, którego ludność miejscowa nazywała wyznaniowcem. Nazywano go również: pan magiczne oczko, ponieważ miał on zeza,  prawdopodobnie z utraty jednego oka. Pewnego dnia, po porannej Mszy św. pan magiczne oczko przyszedł pod kościół wraz ze swoimi ludźmi i zabrał ks. Jana Duńca. Zaprowadzili go do budynku gimnazjum. Po jednego, bezbronnego i niewinnego człowieka przyszło kilku ubowców. W gimnazjum przetrzymywali księdza przez cały dzień. Szantażowali go i dawali mu pisma – deklaracje – do podpisania. Ksiądz Duniec kategorycznie odmawiał składania jakichkolwiek podpisów. Tak postępował wszędzie i każdorazowo, gdy tylko był zatrzymywany i przesłuchiwany przez ubowców. Bardzo często całymi dniami i nocami plebania była obserwowana przez pracowników UB. Wspomnieć należy, że wiele razy ks. Jan   był uprzedzany przez anonimowego informatora o terminie rewizji, czy też wizycie ubowców na plebani. Anonimowym informatorem był prawdopodobnie jeden z ubowców. Uprzedzony Duniec wielokrotnie ratował się przed szykanami i represjonowaniem opuszczając plebanię. Zamieszkiwał wówczas w stolarni u zaprzyjaźnionej rodziny.

 Na przesłuchiwania UB wzywało księdza Jana do swoich palcówek następujących miejscowościach: Syców, Twardogóra, Środa Śląska i Wrocław. Kiedy wyjeżdżał na wezwania UB, zawsze mówił:   – Nie wiadomo, co się ze mną stanie.  Władze świeckie Twardogóry widziały w księdzu Duńcu olbrzymie zagrożenie dla ówczesnej komunistycznej ideologii. Złośliwi, będący wrogami kościoła dostrzegali jego świętą prostotę, skupienie i pobożność. Dlatego z obawy przed jego ogromnym wpływem na społeczeństwo, mówili i pisali o nim z pogardą. Bolało go to bardzo. Jeden z ministrantów z lat 40-tych XX w. podczas pierwszej pielgrzymki z Radziemic powiedział:   (…) zagrożone było jego życie. Widziałem jak często klęczał na stopniach ołtarza modląc się: Maryjo Wspomożycielka Wiernych bron mnie, ratuj, aby nie zrobili mi krzywdy.

W latach 1954 – 1957 pracuje w parafii Szklary Górne. Po trzech latach zostaje Dyrektorem i Proboszczem w Środzie Śląskiej, gdzie od 1964 roku zostaje Dziekanem Dekanatu Środzkiego. W 1966 roku spełniając prośbę przełożonych obejmuje parafię w miejscowości Święte, pozostając Dziekanem. Środzkiego dekanatu. W dniu 17 marca 1968 r. przechodzi bardzo ciężki zawał serca. Trzy miesiące przebywa w szpitalu w Środzie Śląskiej. W dniu 18 czerwca powraca do Świętego. Arcybiskup Kominek odwiedzając go w szpitalu prosi i nakłania ks. Jana Duńca do rocznego urlopu, który nakazywali lekarze. Niestety żarliwość duszpasterska nie pozwalają pójść za roztropną radą i poleceniem.

W dniu 20 listopada – rano – nie czuje się najlepiej. Prosi księdza katechetę, aby za niego odprawił poranną Mszę św., a on weźmie drugą. Po Mszy św. śniadanie, idzie do pokoju, aby się ogolić, wraca do kuchni i cieszy się, bo ks. katecheta pojedzie na religię, gospodyni na zakupy do Wrocławia, a (…) ja sobie odpocznę i raz się dobrze wyśpię – powiedział! Prosi jeszcze gospodynię o szklankę herbaty, zwraca się ku drzwiom – i nagle przewraca się – kilka ruchów rękami i kilka niezrozumiałych słów i oto skończył się bieg doczesny życia ks. Jana Duńca. Leżał spokojnie, jakby spał. Spełniło się jego życzenie: (…) ja sobie odpocznę i raz się dobrze wyśpię[2]. Msza żałobna w Środzie zgromadziła ponad 90 kapłanów i olbrzymie rzesze wiernych przybyłych z Twardogóry i Środy Śląskiej. Mszę św. celebrował ks. Arcybiskup Bolesław Kominek, Ordynariusz Wrocławski. Jakże trafnie o dobitnie obrazują życie Salezjanina Dunca słowa Kard. Stefana Wyszyńskiego: Człowiek dopiero wtedy jest w pełni szczęśliwy, gdy może służyć, a nie wtedy, gdy musi władać. Władza imponuje tylko małym ludziom, którzy jej pragną, by nadrobić w ten sposób swoją małość. Człowiek naprawdę wielki, nawet gdy włada, jest służebnikiem.

Ksiądz Jan Duniec zmarł w dniu 20 listopada 1968 roku, będąc proboszczem  w parafii Święte, powiat Środa Śląska.

(…)Tego dnia ksiądz Jan Duniec odszedł na zawsze, choć na zawsze zostanie w naszych sercach. – wspominają parafianie.

Ksiądz Jan Duniec przeżył 61 lat. Miał za sobą 34 lata kapłaństwa. Zmarł na skutek powtórnego zawału serca. Był magistrem Prawa Kanonicznego Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie – Wydział Teologii. Bohaterski żołnierz  Armii Krajowej, ps Orzeł,  prześladowany i represjonowany po roku 1945 przez pracowników Urzędu Bezpieczeństwa. Wielokrotnie zagrożone było jego życie.  Ksiądz Salezjanin Jan Duniec spoczywa na cmentarzu w Radziemicach.


[1] A. Duniec z Przemęczan, relacja. [2] Opracowano na podstawie Wspomnienia o ks. Janie Duńcu. Maszynopis, A4. 1968 r. otrzymane od oo. Salezjanów z Krakowa. Archiwum Autora.


[1] Kronika Kółka Rolniczego w Radziemicach. Archiwum Autora. [2] Obszerne fragmenty homilii ks. Jana Dońca znajdują się w rozdziale V, s.209 i następne [w:] Radziemice zarys dziejów, Zbigniew Pałetko, 2007.

Zbigniew Pałetko

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *